wtorek, 8 lipca 2014

Rozdział 16

Przepraszam was, że tak długo pisałam go, brak weny, ale już jest.
*oczami Jade*
- Dobra, kto teraz kręci?- powiedziałam, lekko zażenowana, pragnąc zmienić temat.
- Akurat ty.-powiedziała Kas.Wypadło na Niall'a- Pytanie czy wyzwanie?
- Pytanie.- zastanowiłam sie chwilę, aż wreszcie mnie oświeciło.
- Jaka powinna być twoja, wymarzona dziewczyna?
- A co, jesteś chętna?- musiał skomentować Lou.
- Spadaj Louis.- żartobliwie rzuciłam w niego poduszką. Zrobił minę urażonego chłopczyka na co ja wybuchnęłam śmiechem.- No Niall słuchamy.
- Ok, powinna być zabawna, rozrywkowa, śliczna i najważniejsze, powinna umieć gotować.- na to ostatnie wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Graliśmy tak jeszcze dobre 2 godziny, aż pomału usypiałam Harremu na kolanach.
- Hazz, ja już idę się położyć.
- Ok, idź , zaraz do ciebie przyjdę.- wzięłam szybki prysznic i ruszyłam w stronę sypialni. Założyłam koszulkę Harrego i pogrążyłam się we śnie.
Obudziłam sie rano opatulona ramionami loczk. Przygladałam się  jemu jeszczde przez dłuższy czas. Wyglądał tak spokojnie. Wzięłam jednego loczka i zaczęłam owijać go sobie wokół palca. Był taki miękki.
- Co ty robisz?- natychmiast zabrałam ręke, ale Harry przyłożył ją sobie z powrotem.
- Nie powiedziałem, że mi się nie podoba.- uśmiechnął się.- Która godzina?
- 13. Dobra, ja idę wziąć prysznic.- miałam już wstawać, ale Harry złapał mnie za rękę i przekręcił tak, że leżałam pod nim.
- Harry, nie możemy tak leżeć cały dzień, powiedziałam dziewczynom, że się z nimi poopalam.
- A ja? Co będę z tego miał?- dałam mu całusa.
                                                                                     
- Czy teraz może być?
- Mhhmm.
- To mogę już iść?
- Mhhmm.- wstałam i ruszyłam w stronę łazienki. Nie była jakoś daleko. Po wejściu do kabiny czekałam aż ciepła woda rozlała się po całym moim ciele. Uwielbiam takie prysznice, są odprężające, ale niestety ciepła woda się skończyła i moja chwila relaksu nadeszła końca.
- Hazz, podasz mi ręcznik?-  krzyknęłam do loczka.- Harry!- i nadal nic,wyszłam cała mokra, opatulona ręcznikiem z zamiarem ubrania się. Założyłam za dużą na mnie koszulkę Hazzy i nową bieliznę.
- Kochanie, chodź ze mną na dół.
- A nie możesz iść sama?Czekaj, czekaj kocie, co ty masz na sobie?- zarumieniłam się
- Yyy...twoja koszulę.
- Ii?
- Bieliznę...?
- I ty chcesz tak iść na dół?!
- A co? Zazdrosny?
- No może?- wstał szybko z łóżka, ubrał się i razem zeszliśmy do kuchni. Nikogo tam nie było.
- A gdzie są wszyscy?
- Chyba na plaży. No to mamy cały dom dla siebie.- poruszał znacząco brwiami, a ja tylko się zaśmiałam.
- A ty tylko o jednym.
- Widziałaś się w lustrze? Jesteś taka sexowna, że nie mogę się powstrzymać.
* oczami Harrego*
Zobaczyłem w jej oczach łzy. Na początku nie wiedziałem co się stało, ale później mnie oświeciło.
- Skarbie, przepraszam Nie chciałem, wybacz mi.- pokiwała tylko głową.
- Chodź tu.- przyciągnąłem ją do siebie i pocałowałem namiętnie w usta. O na jest taka delikatna, krucha a za razem silna i nie ugięta . Tyle przeszła i teraz musi od tego odetchnąć, a ja jej w tym pomogę.
Zjedliśmy śniadanie, Jade poszła się przebrać, a ja wziąć prysznic.
- Skarbie, podaj m ręcznik, co?
- Trzymaj.- podała mi go, ale jakoś nie mogłem się skupić na odbieraniu go od niej.
*oczami Jade*
- Hazzz, halo. Żyjemy!
- Skąd masz ten strój?
- Kupiłam niedawno, a co podoba ci się? Mogę ci ewentualnie go pożyczyć.
- Wyglądasz nieziemsko.
- Dziękuję.- po paru minutach, zeszłam na taras i czekałam na Hazz'e.
- No chodx już.
- Ale mi się nie chce. Nie możemy zostać w domu?
- Nie. No chodź.- "może to podziała"-pomyślałam i się sprawdziło.
                                       
- O nie, nie będziemy się tak bawić, muszę cie przelecieć! Teraz!- podbiegł w moją stronę i zaczął całować. Objął mnie w talii, napierając na mnie tak, że musiałam oprzeć się o ściankę. Jego usta smakowały tak idealnie. Miały odcień wiśni, a smakowały miętą. Każdy pocałunek z nim jest taki magiczny.
- O proszę, nasze zakochańce się wykluły.- Louis!
- Cześć Lou.
- Hej, nie przeszkadzajcie sobie, przyszedłem tylko po ręcznik dla Elki.- na moje poliki wpłyną róż. Harry zbliżył sie do mojego czułego miejsca, które jest pod uchem.
- Lubię jak się czerwienisz.- wyszeptał tak cicho, że tylko ja mogłam to usłyszeć. Na jego ustał wpłyną zadziorny uśmiech. Ciągnęłam go za rękę w stronę plaży, ale loczek wziął mnie na ręce jak pannę młodą i zaniósł na leżak obok Sophii.
- Hej kochana.- powiedziałam do niej.
- Cześć!- odpowiedziała tak samo radośnie.- Jak się spało?
- Dobrze, a tobie?- zaczęłyśmy się obie śmiać.
- Kogo moje, piękne oczy widzą?- El się do nas przyłączyła
- Hej. Gdzie Kas?- wskazały palcem w stronę morza. Keis wygłupiała się w wodzie z Zayn'em.
- Aha, to wszystko wyjaśnia..- o kurwa! zapomniałam!- Sorry dziewczyny, zaraz wracam.- pobiegłam w stronę Harrego.- Hazz, możesz na słówko?
- Jasne.- odeszliśmy trochę dalej od reszty, aby nie słyszeli ci co nie mogą.- To co chciałaś mi powiedzieć?
- Muszę się spotkać z tą organizatorką, bo jutro przecież są zaręczyny, a ja muszę dogadać się z nią.
- Cholera jasna! Dobra, ubieraj się szybko, ja skocze po T-shirt i jedziemy. Gdzie to jest?
- W samym środku miasta, ale pojedziemy skrótem, będzie szybciej.
- Ok.- ruszyliśmy w stronę domku, mamy godzinę, żeby tam dojechać. Zarzuciłam na bikini sukienkę i byłam gotowa.   Ruszyliśmy pędem do samochody. Po 30 minutach byliśmy na miejscu, to była najgorsza jazda w całym moim życiu, jechaliśmy z jakieś 180 km/h, myślałam, że się posikam ze strachu. Weszlismy do środka i mogłam spokojnie odetchnąć, bo wiedziałam, że jesteśmy na miejscu. Zapukałam do drzwi.
- Proszę!- krzykneła.
- Dzień dobry,l my w sprawie zaręczyn.
- Ach tak, zapraszam. No więc tak, mam już wszystko wybrane, ale zaręczyny maja być na plaży, tak?
- Tak.
- To w takim razie będzie to wyglądało tak, w niewielkiej odległości od morza, będzie to wieczorem, na plaży będzie ułożony z lampek napis i love you, jak dziewczyna to zobaczy to padnie z zachwytu, mamy już wszystko gotowe. Chcecie państwo zobaczyć jak to wygląda?
- Z chęcią.- jechaliśmy za nią nie całe 15 minut, do klubu było bardzo blisko. Po wejściu do środka zamurowało mnie. Tu jest pięknie, Sophii się spodoba.
                                             
- I jak, może być? - spytała organizatorka.
- Oczywiście, jest idealnie, prawda Harry?
- Tak.- uśmiechną się szczęśliwy.
- Mogę jedynie pokazać wam na szablonach jak będzie wyglądało to na plaży, bo dopiero jutro będziemy się z tym rozstawiać.  Wygląda to tak.- pokazała nam szablon, to było piękne.
                                         
- Dziękujemy pani za wszystko.- pożegnaliśmy się z nią i wyszliśmy. To będą najlepsze zaręczyny jakie zrobię, w sumie 1 ale najlepsze.
                                                                   Pozdro xD Julcia :*
                             

środa, 2 lipca 2014

Rozdział 15

- A wy ile jesteście ze sob a z Harrym?- spytała Spohia
- Tak prawie miesiąc, ale ufam mu najbardziej na świecie, pomijając was oczywiście, wiem, że to może krótki okres naszej znajomości, ale nic na to nie poradzę. Pokochałam tego chłopaka z jego zaletami i wadami. To prawda, Harry czasami szybko sie denerwuje, jeśli chodzi o moje bezpieczeństwo, co mnie troche irytuje, ale da się przyzwyczaić.
- Mysisz coś wiedzieć, Hazz nigdy, ale to nigdy nie pokochał jescze żadnej dziewczyny jak ciebie.- powiedziała Sophii
- Mówił mi, że miał już sporo dziewczyn.
- Tak, ale albo były na jeden raz, albo związek z nią trwał nie dłużej niż dwa tygodnie.
- Oh, ok.
- Dobra dziewczyny, koniec tego. Idziemy do salony poprzeszkadzać im troszeczke, nie możemy spędzić całego wieczoru...
- Chyba nocy.- wtrąciłam.
- Dobra nie wazne, nie możemy tak spędzić reszty tej nocy na plotkowaniu.- wzięłyśmy drinki i ruszyłyśmy do chłopaków. El usiadła na kolanach Lou, Sop na kolanach Liam'a, Kas na Zayn'a, a ja na Harrego.
*oczami Hazzy*
- Stęskniłyście się za nami.-skomentował Lou
- Tak, umierałyśmy z tęsknoty.- droczyła się z nim Sophia. Spojżałem na Jadei, śmiała się z żartów Zayn'a, wyglądała tak pięknie.
- To co będziemy robić?- o wilku mowa, akurat spytała Jade.
- Może w coś pogramy?
- Lou, odrazu mówię, nie zgadzam się na "nigdy nie".
- Ok, ok.- powiedział z mina smutnego chłopca.- To może w butelke?
- Ale nie na całowanie.-wtrąciła Jade.
- Uuu.....wstydzisz się?- nadal drążył temat.
- Jeżeli tak bardzo chcesz przelecieć Elke, to idźcie na górę, droga wolna.- i padłem. Jade to powiedziała, zabrzmiało tak śmiesznie. Nie miała zamiaru ustąpić, nadal przekomażała się z Louisem.
- Dobra, dośc tego, gramy na wyzwania i pytania, pasi?- pokiwała tylko głową.
- Macie jakąś butelkę?- spytałem
- Chyba w kuchni.- poszedłem i wróciłem z butelką po piwie.
- To kto zaczyna? Może Kas?-spytałem
- Ok.
- Pytanie czy wyzwanie?- spytała Lou, akurat na niego trafiła. Bój się Louis.
- Wyzwanie.- i tu leży pies pogżebay, zły ruch Lou. Jade pokręciła tylko głową, chyba myslała tak samo jak ja.
- Lou nie rób tego, dobrze ci radzę.
- E tam, nie będzie tak źle.
- Jak chcesz.
- Musisz zdjąć koszulkę i spodnie, a następnie w skarpetkach i bokserkach wyjść na plażę z butelką piwa i krzyknąć " właśnie pieprzyłem sie z dziewczyną".
- Co...?-jego mina była bezcenna.
- To co słyszałeś, no już Lou, dajesz. Ostrzegałem cię.- wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Graliśmy jeszcze dwie godziny, Lou zrobił to co mu kazała Keis, Zayn musiał lać do butelki, a Liam powiedzieć, czy kiedy kolwiek dotknie łyżki.
- To teraz Jade.- powiedział Zayn.
- Pytanie.
- Uprawiałas seks z kimś oprucz Harrego?- zatkało ją.
- Ale my......jeszce....nie.... I  nie.
- Hazz nie przeleciałeś jej?
- Jeszcze nie.
- "Jeszcze". Zapytam cię Jadei o to jak będzie po fakcie.

                                                     Pozdro xD Julcia

Rozdział 14

Harry nic nie mówiąc spojrzał na mnie i po chwili mocno przytulił. Nie wiem ile czasu siedzieliśmy w te pozycji, ale łzy ciurkiem zaczęły lecieć z moich oczu.
- Cii....kochanie nie płacz. A czy ten skurwiel nadal pije?
- Tylko wtedy jak wracał z tej zasranej firmy, ale to jeszcze nie wszystko, na siłe próbował umawiać mnie z jakimiś lalusiami, synami premierów i tego całego gówna!- chciałam wykrzyczeć z siebie tą całą nienawiść, ale nie mogłam.
- Rozumiem, ale najbardziej jestem zły na siebie, że musiałaś przejść przez to wszystko.
- Ty? Zły na siebie? Chyba sobie żartujesz, w niczym nie zawiniłeś, nie przejmuj się tym.
- Skarbie, wiesz, że wszystko możesz mi powiedzieć
- Wiem.
- Ale ja też muszę tobie coś powiedzieć, zrozumiem jeżeli będziesz chciała odejść, ale wiedz, że na to nie pozwolę, lecz uszanuję.
- Harry co się dzieje?
- Nic takiego, ale ja razem z chłopakami mamy gang, dowodzi Louis, a jak jego nie ma to ja. Mamy różne akcje i takie sprawy, rozumiesz?- pokiwałam tylko głową.- O prócz tego mam własną firmę, a co do gangu, to niektóre akcje są niebezpieczne, ale mamy dobry sprzęt i ochronę oraz zabezpieczenia, więc nic nam nie będzie.- byłam w lekkim szoku. I jeżeli on myśli, że ja go zostawie, to jest w błędzie, oczywiście, że teraz boję się 100 razy bardziej, ale nigdy nie odejdę. Gdy spojżałam w jego stronę, nie patrzył na mnie tylko przed siebie, ale wiedziałam, że obawiał się tego co mu odpowiem, al ja zamiast tego, chwyciłam jego twarz w swoje ręce i pocałowałam delikatnie. Na początku był zdziwiony moją reakcją, ale szybko oddał pocałunek, znowu czułam smak mięty, jego usta zawsze tak smakują.
- Czyli nadal chcesz zostać.- to brzmiało jak stwierdzenie a nie pytanie, ale ja pokiwałam głową. Siedzieliśmy tak jeszcze chwilę wpatrując się w siebie, aż wreszcie postanowiliśmy wrócić. Szliśmy tak w ciszy. O tej poże nad morzem jest strasznie zimno, miałam zamiar naciągnąć rękawy sfetra bardziej na dłonie, ale Hazz złączył nasze palce, uwielbiam jak to robi.      
                                                                                   
Spojżałam na niego, lecz on na mnie nie patrzył tylko przyglądał się naszym splecionym dłoniom. Byliśmy już przed drzwiami wejściowymi, szybko je otworzyłam i praktycznie wbiegłam do środka, ponieważ było mi cholernie zimno. Harry stał tuż za mną, zdjęłam buty i powędrowałam do kuchni. Przy blacie siedziały Keis, El oraz Sophia, dołączyłam do nich.
- Haj baby.
- No cześć, a gdzie to się było? Ty wiesz która jest godzina? Miałaś być na 22:30, a jest po północy.- El zaczęła udawać moją matkę.
- Oh daruj sobie Elka. Co robicie?
- Amm plotkujemy, malujemy paznokcie, pijemy drinki. Gdzie zgubiłaś Hazza?- zapytała Sophia.
- Nie wiem, chyba jest w salonie.- przyłączyłam się do nich i usiadłam obok Keis pzy blacie, jak reszta.
- To już wiesz o gangu?
- Taa...
- I co? Jak to przyjęłaś?
- Oczywiście, że martwię się o niego barzdiej niż zwykle, ale nie zostawię go. Nie ma takich szans.
- I dobrze, Harry jest silny i da radę, nie bój się o niego. Tak naprawdę, każda z nas boi się o nich, ale nie możemy im tego odebrać, to by było nie fer.
- Macie 100% rację.- siedziałyśmy tak jeszczę parę minut, aż poczułam czyjeś ręca na biodrach.
- Cześć dziewczyny, co porabiacie?
- A tak plotkujemy, a co? Stęskniłeś się?
- Tak, umierałem z tęsknoty i musiałem przyjść.- szturchnęłam go łokciem w żebra.
- Kochanie spokojnie, zachowaj energię na potem.
- Oh zamknij się! Harry idź stąd, co?
- Wyganiasz mnie? Jak możesz.- zaczęłam się śmiać, a na jego twarzy malował się szeroki uśmiech. Miał już iść, ale w ostatniej chwili złapałam go za rękę.
- Hazzuś, kochanie, zrobisz mi drinka?
- Teraz to chcesz drinka? A wcześniej mnie wyganiasz? Foch forever! Nie do odwołania.- cmoknęłam go w usta na przeprosiny.- No dobra, wybaczam ci.- zaczęłyśmy się śmiać z dziewczynami, a Hazz dołączył do nas.- Zrobię ci go, ale po swojemu , ok?
- No dobrze.- uśmiechnęłam się do niego, a on zaczął mi robić moje piciu. A my wróciłyśmy do plotkowania. Po jakimś czasie dostałam mojego wyczekiwanego drinka. Wyglądał całkiem całkiem.

                                                                     
- Dziękuję.- zrobiłam maślane oczka i cmoknęłam go w policzek.
- Proszę bardzo, to ja as zostawiam.- i zniknął.
- To co jest pomiędzy tobą a Zaynem, Kas? - spytałam zaciekawiona.
- No to jesteśmy razem od jakiś niecałych 3 tygodni, ale układa nam się świetnie. Muszę pżyznać, że nie byłam co do niego przekonana, ale już wiem, że byłam w błędzie.
- Zayn jest naprawdę świetnym chłopakiem, pasujecie do siebie.- powiedziała Sophia, a ja się z nią zgadzam.
- Masz rację, jesteście dla siebie stworzeni.- puściłam jej oczko. Minęły 3 godziny, a wszyscy nadal robili to samo, chłopaki wygłupiali się w salonie, a my nie opuszczałyśmy kuchni. El zrobiła mi paznokcie, a Sophia Kas. Moje                                                                     Kas
                                                                       
                       
                                                                                               
Póżniej to ja robiłam Elenor, a Kas Sophi.

El                                                                             Sophii
                              
- Łał, nasze paznokcie wyglądają ślicznie.- powiedziała Kas.
- Starałyśmy się, ale Sophia, ty masz piękne.- puściłam oczko do El, ona wiedziała o co chodzi.
             
                                                             Pozdro xD Julcia :*

                         

                                                                                                                           
                                                                                                                         

   

Rozdział 13

Po 5 minutach przestałem słuchać Louisa, w mojej głowie wciąż słyszałem "ona prędzej popełni samobujstwo albo sobie coś zrobi..." Nie pozwolę na to, nie mogę. Podniosłem się z miejsca i ruszyłęm w jej stronę. Stanąłem przed Jade,a w jej oczach był lekki strach co do tego jak sie wobec niej zachowam. Podałem jej rękę, a ona odskoczyła, jakby sie bała, że ją udeżę. Kurwa! Do czego ja doprowadziłem?! Własna dziewczyna sie mnie boi! Kurwa! Po jakimś czasie chyba zrozumiała, że nic jej nie zrobię, ponieważ podała mi swoją dłoń. Zaprowadziłem ja na tyły samolotu gdzie jest mały pokoik. Nie chciałem, żeby ktoś nas słyszał.
- Skarbie przepraszam za moje zachowanie, ale po tym wypadku nie chciałem, żeby coś takiego sie powtórzyło, a to była moja wina. Postanowiłem trzymać się na dystans, żebyś wiedziała, że cię kocham, ale przedewszystkim twoje bezpieczeństwo- niedała mi skończyć tylko mocno się do mnie przytuliła.
- Nie rób tak więcej, to nie jest przyjemne uczucie, jak bliska ci osoba jest taka zimna w stosunku do ciebie, ale Harry ja muszę ci coś powiedzieć. Chodzi o mojego ojca, bo ty nie wiesz całej prawdy, tylko połowę, a nawet jeszcze mniej. Jeżeli mamy być w związku, musimy mówic sobie o wszystkim- teraz to ja nie dałem jej skończyć.
- Muszę ci coś powiedzieć, ale przeprowadzimy wszelkie konwersacje już na miejscu, dobrze?
- Jasne.- wruciliśmy do wszystkich. Tym razem Jade chciała usiąść obok mnie, ale wylądowała na moich kolanach. Objąłem ją ramionami w talii, a ona posłała mi pełen radości uśmiech i wtyliła się we mnie. Patrzyłem jak po mału zapada w sen.
*oczami Jade*
Mój Hazzuś wrócił, wreszcie od 2 tygodni się do niego przytuliłam, brakowało mi naszej bloskości. Próbowałam usnąć, ale na marne, zamknęłam tylko oczy, a w moich myślach był tylko on. Po upływie 2 godzin byliśmy na miejscu. Wszyscy mieli bardzo dobry humor łącznie ze mną, ale obawiałam się jednej rzeczy, rozmowy z Harrym. Jak ja mu wytłumaczę całą sytuację z moim ojcem? To będzie trudne, ale dam radę. Jechaliśmy właśnie w stronę wynajetego domku przez chłopaków. Cieszyłam się, że tu jestem, z El, Keis, chłopakami i oczywiście z moim chłopakiem. Po wejściu do środka moje oczy rozszeżyły się do niewiadomo jak wielkich rozmiarów. To miejsce było cudowne, nie dość, że sama Teneryfa jest przepiękna, to jeszcze domek, w którym będziemy mieszkać przez 2 tygodnie jest wspaniały.
                                                                         
                                                                         
kuchnia
                                   
salon
                               
                                  
łazienka
                                     
każdy miał swoją, ale tu jest tylko nasza. Sypialnia
                                                                                       
                                                                     
oraz taras
                                   
Całe to pomieszczenie, ten dom, wszystkie te rzeczy były magiczne. Była godzina 22, cała reszta ruszyła do swoich pokoi, ale ja nie mogłam jakoś skupić się na rozpakowywaniu, w mojej głowie, cały czas siędziało to, że zaraz będę musiała powiedzieć Harremu całą prawdę, która jest najgorszą z możliwych. Stłam przy oknie wpatrując się w zachód słońca, poczółam oplatające ręce moją talię. Lekko podskoczyłam z zaskoczenia, ale wiedziałam kto jest ich właścicielem.
- Kochanie o czym myślisz?-spytał Hazz, a ja odwróciłam się w jego stronę. Nasze usta dzieliły milimetry.
- O tobie, o naszej dzisiejszej rozmowie...........o moim ojcu...- końcówke powiedziałam ze smutkiem i złością.
- Chcesz porozmawiać teraz, czy później?
- Teraz.- wyszliśmy z domu i ruszyliśmy w stronę plazy, była kilka metrów z tąd. Szyliśmy brzegiem morza w ciszy, aż wreszcie usiedliśmy na skałkach. Przez chwilę między nami panowała cisza, ale nie taka niezręczna tylko przyjemna.
                                           
- To chcesz zacząć?- spytał Hazz
- Oh....ok.- odpowiedziałam zrezygnowana.- To zaczęło się jak miałam 10 lat. Wtedy umarła moja mama. Trafiłam do domu dziecka, ponieważ mojemu ojcu odebrano prawa rodzicielskie, byłam bardzo zdołowana, zamknięta w sobie. Nikomu nie odpowiadałam, żyłam we własnym świecie. To było straszne. Mieszkałam tam 2 lata, aż w końcu ktoś chciał mnie zaadoptować, byłam taka szczęśliwa, że wreszcie się z tamtąd wyrwę, że aż promieniałam z radości, ale jak zobzaczyłam kim jest ta osoba, chciałam zostać tam gdzie byłam. Mojemu ojcu przywrócono prawa do opieki nade mną, bałam się go, od kiedy umarła mama on zaczął pić i używaż przemocy w stosunku do mnie, a wcześńiej do mamy. W końcu zabrał mnie do domu, jak tam weszłam przestraszyłam się, wszędzie leżały puste butelki po wódce, meble połamane...jakiś koszmar. Po 2 miesiącach mieszkania z nim, sprowadził sobie jakąś panienkę, która do dziś jest moją "matką". Nienawidzę ich obojga! Wiele razy już chciał mnie zgwałcić, ale zawsze udawało mi się ucic od niego, a teraz mam ciebie i już nie muszę się martwić, że przylezie w nocy do mojego pokoju i to zrobi.- po skończeniu mojej wypowiedzi, dopiero zorjientowałam się jak mocno zaciskam jedą dłoń w pięść i wbijam paznokcie w jej wnętrze.
                                                       Pozdro xD Julcia :*


poniedziałek, 30 czerwca 2014

Hejj

Hejka kochani, chciałam tylko powiedzieć, że zmieniłam przyjaciółkę Jade, czyli Keis.
                                   
                                       Pozdro xD Julcia :*

niedziela, 29 czerwca 2014

Rozdział 12

* 2 tygodnie później *
Jesteśmy właśnie w drodze na lotnisko. Wypuścili Kas, ze szpitala, trochę wcześniej, więc moglismy od razu lecieć na Teneryfę. Strasznie się cieszę, że będę mogła choć na chwilę zapomnieć o tym wszystkim co się wydażyło. Przez ten cały czas, myslałam nad tymi rzeczami, nie mogłam spać po nocach, budziłam się z krzykiem, byłam cały czas przerażona. Harry, pomagał mi i prubował pocieszyć, ale na marne, nic nie mogłam z tym zrobić. Przez ten cały okres, zauważyłam zmianę w zachowaniu Harrego, był bardziej oschły, taki zimny. W niektórych momentach, starał sie być miły, ale aj wiedziałam, że robi to z niechęcią. Nie wiem, co się stało, ale jest mi z tym źle.
- Jade, mówię coś do ciebie!
- Przepraszam, zamyśliłam się.
- Jesteśmy już. Wysiadaj!- posłusznie zrobiłam to co mi kazał. W moich oczach były łzy, ale nie dałąm im spłynąć. Na lotnisku zobaczyłam El, szybko do niej podbiegłam. Bardzi się zaprzyjaźniłyśmy, jest moją podporą, zawsze moge jej wszystko powiedzieć.
- Jadei co się stało?- zapytała  lekkim strachem w głosie.
- Powiem ci w środku.- weszliśmy wszyscy do ich odrzutowca i wystartowaliśmy. Harry chciał usiąść obok mnie, ale ja znalazłam wolne miejsce pomiędzy El a Keis. Uradowałam się w duchu, że nie muszę siedzieć obok Hazzy i znowy słuchać jego zimnego głosu. Spojrzał na mnie gniewnie, ale usiadł na przeciwko. Wtuliłam się w El, bo Kas usnęła przytulona do Zayn'a.
- To powiesz mi co sie dzieje?- spytałą szeptem Elenor.
- Harry, od wypadku stał się taki zimny dla mnie. Jest bardzo szorstki, czasami jest miły, ale ja wiem, że to z przymusu. Nie wiem, co ja mu zrobiłam, ale napewno nie chcę, żeby taki był.- moja przyjaciółka przez chwilę się zamyśliła, a po chwili szepnęła coś na ucho Louisowi, ten od razu pokiwał głową na znak, że się zgadza.
* oczami Hazzy *
Jezu, ile można lecieć na tą zasraną Teneryfę?! Nie chce mi się tu siedzieć, a w szczególności z Keis i Zaynem, którzy bez przerwy się przytulają.
- Ty, co ty wogóle robisz?- spytał się mnie Lou, który, właśnie usiadł obok mnie.
- O co ci chodzi?
- O ten tramwaj co nie chodzi! No kurwa stary, czemu zachowujesz się tak w stosunku do Jade?
- To znaczy?
- Pamiętam, że przed wypadkiem taki nie byłeś, opiekuńczy, MIŁY, kochający, taki właśnie byłeś, a nie oschły, zimny, nieprzyjemny. Własna dziewczyna się ciebie boi, ogarnij się człowieku!
- Jade się mnie boi?
- Nie no wcale, tylko z nudów podbiegła na lotnisku do Elki z płaczem, albo z nudów nie usiadła dzisiaj obok ciebie i jeszcze tak dla zabawy dzwoi w środku nocy do mojej dzieczyny żeby się wypłakać i jeszcze
- Dobra, zrozumiałem! Odpuść!
- To powiesz, czemu taki jesteś?
- To przez ten cholerny wypadek. Zrozumiałem, że muszę postąpić właściwie, żeby Jadei zrozumiała, że ją kocham, ale jestem zdystansowany. To przezemnie było to co się wydarzyło i nie chcę, żeby to się powtórzyło.
- Stary, Jade prędzej popełni samobujstwo, albo coś sobie zrobi nim to pojmie. Ona jest do ciebie przywiązana i nie łatwo jej będzie żyć z dystansem, zrozum to, ona cię kocha, inne dziewczyny nie mogły, bo byłeś dla nich zbyt nibezpieczny przez gang, ale ona może i chce, zrozum to.
- Ale....ja jej jeszcze nie powiedziałem o gangu.- powiedziałem najszybciej jak umiałem.
- C...co?!
                                 Pozdro xD Julcia :*

piątek, 27 czerwca 2014

Dziękuję

1000 wyświetleń! Pierwsze 1000 wyświetleń!
Dziękuję wam, że dotrwaliście ze mną do 1000 wyświetleń. 
Czekam na kolejne tysiaczki, mam straszną podnietę.
Kocham was i DZIĘKUJĘ!!! <3
                                                             Pozdro XD Julcia :*